Centrum rehabilitacji. Twoja droga do sprawności

Czynne: Od poniedziałku do piątku 8.00 – 18.30, soboty 8.00 – 13.00 
Nr telefonu: 16 736 82 38

Chodziki, jeździki... Czy nasze dziecko ich potrzebuje?

Na rynku jest wiele kolorowych gadżetów – chodzików, pchaczy, jeździków wyposażonych w światełka i sygnały dźwiękowe. Dla dziecka i rodzica to dość wygodne urządzenia, ale czy zdrowe? Na to pytanie i inne odpowie Marta Szlanda-Mikuła, fizjoterapeutka i koordynatorka naszego Centrum Rehabilitacji i matka trzech synów.

Rodzic nie musi trzymać dziecka za rączkę. Stale uważać, że zrobi sobie ono krzywdę. Ma trochę czasu dla siebie. Dziecko też jest zadowolone, bo widzi świat z nowej perspektywy. Jest jednak pewne ale...


– Całkiem sporo tych „ale”. Tego typu urządzenia wymuszają niefizjologiczne ustawienie kończyn dolnych, koślawienie kolan i nienaturalne obciążenie brzegów przyśrodkowych stóp. Przyczyniają się także do nadmiernego pochylenia kręgosłupa do przodu. Dziecko, aby przemieszczać się do przodu w chodziku, odbija się na palcach, co w przyszłości skutkować może utrwalonym niefizjologicznym chodzeniem na palcach.

 

Ale dzięki chodzikom dziecko jest bezpieczne, unika upadków.
– Upadki są zupełnie naturalne podczas nauki chodzenia. W ten sposób dziecko ćwiczy reakcje równoważne. Wymieniane gadżety zaburzają spontaniczny rozwój dziecka, a ich stosowanie może pozbawić malucha naturalnych reakcji obronnych, co zwiększa ryzyko powstania kontuzji w przyszłości.

Przecież chodziki, jeździki, pchacze powinny być przyrządami pomagającym w nauce chodzenia...
– Na to wskazuje ich nazwa, ale jest wręcz przeciwnie. Mogą wręcz wywołać u dziecka strach przed samodzielnym poruszaniem się, ponieważ nie czuje się ono bezpiecznie, gdy musi chodzić o własnych siłach. Efekt jest odwrotny od zamierzonego – opóźniona nauka chodzenia.

 

Jak więc pomóc dziecku w nauce chodzenia?
– Nie przeszkadzać! To najlepsza pomoc. Ale też nie kupować krępujących bucików, dobrze sprawdzą się natomiast skarpetki antypoślizgowe. Zazwyczaj podpora w postaci ścian i mebli to najlepszy sposób na samodzielne osiągnięcie przez dziecko pozycji dwunożnej. Chodzenie do boku ma też swoje pozytywne skutki dla bioderek naszych małych pociech. Kupując zabawki dla naszego malucha, wybierajmy te potrzebne i zdrowe. W sklepach jesteśmy atakowani akcesoriami, które mają cieszyć oko. Ale czy naprawdę usprawnią rozwój dziecka? Pozwólmy im na upadki. Przezwyciężając trudności, dzieci kształtują w sobie wytrwałość, odwagę i pewność siebie. Zapobiegamy także potencjalnym urazom przy niefortunnym upadku w późniejszym wieku.

Rozmawiała Aleksandra Nowotyńska